wtorek, 10 marca 2015

Epizod 112 - Wielcy malarze w żyrardowskim kościele farnym

         Żyrardowski kościół Matki Bożej Pocieszenia od zawsze zachwyca przechodniów swoją monumentalną sylwetką. Budzi zachwyt i podziw dla budowniczych i architektów, którzy przyczynili się  do jego powstania.
       Nie mniejsze emocje towarzyszą odwiedzającym wnętrze fary. Spoglądając wzdłuż nawy głównej na oddalone prezbiterium czujemy się tacy malutcy, a wznoszące się nad nami na ponad dwadzieścia metrów sklepienie wydaje się takie odległe. Po obu stronach, w nawach bocznych, nasze oczy cieszą witraże ozdobione motywami kwiatowymi, a kolejne stacje drogi krzyżowej zachwycają bogactwem detali. Warto jednak zagłębić się i podejść bliżej prezbiterium, aby zakosztować prawdziwej uczty dla oka. Zawieszone w transepcie cztery obrazy będące kopiami wielkich dzieł największych mistrzów malarstwa, przedstawiające motywy religijne, dają nam możliwość podziwiania i poczucia się trochę jak w najznamienitszych muzeach świata.
           Pierwszy z nich to kopia dzieła samego Rembrandta van Rijn, a przedstawiająca „Powrót syna marnotrawnego” – ostatni obraz jaki wyszedł spod pędzla holenderskiego mistrza. Powstanie tegoż obrazu datuje się na lata 60-te XVII wieku. Obecnie wystawiany jest on w Ermitażu w Sankt Petersburgu. Ciekawostką jest to, iż zarzucano Rembrandtowi że postacie sług z tylnej części dzieła nie zostały wykonane przez niego samego.
          Drugi z nich to wierna kopia „Złożenia do grobu” samego Caravaggia włoskiego malarza barokowego,   stworzony w latach 1602-1603, a zamówiony z przeznaczeniem do kaplicy w rzymskim kościele Santa Maria in Vallicella. Obecnie obraz zdobi Pinakotekę Watykańską
Trzeci, to dzieło Rafaela Santi. „Madonna di Foligno”  wyszła spod pędzla Santi’ego w roku 1512 również na zamówienie. Pierwotnym przeznaczeniem były ściany rzymskiej bazyliki Santa Maria in Aracoeli. Dziś również to dzieło zdobi Pinakotekę Watykańską. Ciekawym faktem jest to, iż w żyrardowskim kościele znajduje się obraz przedstawiający tylko fragment oryginalnego dzieła, a konkretnie jego górną część z Maryją na tle złotego kręgu. Brak na nim dolnej części przedstawiającej Jana Chrzciciela, Św. Franciszka oraz Św. Hieronima.
 
Czwarty i ostatni z obrazów to kopia obrazu zatytuowanego "Anioł wiodący Tobiasza" nieznanego autora. Motyw tegoż dzieła również bezpośrednio dotyczy motywów biblijnych, a konkretnie pojawienie się Archanioła Rafała przed Tobiaszem i przekazanie mu Bożego słowa.

     Jak widać warto odwiedzić żyrardowską farę nie tylko w kontekście mszy świętej, ale również jako jeden z obowiązkowych punktów na turystycznej mapie miasta. 

piątek, 20 lutego 2015

Epizod 111 - Jak Niemcy Żyrardów germanizowali, czyli niemieckie nazwy ulic


      Prezentując dawne nazewnictwo żyrardowskich ulic, nie można pominąć okresu jakże tragicznego i znamiennego w historii miasta, a mianowicie II wojny światowej. Terror szalał po ulicach Żyrardowa, a znacząca brać niemiecka, która przestała kryć się ze swoimi poglądami i nadrzędnymi celami szybko opanowała miasto, dążąc, na szczęście bezskutecznie, do włączenia fabrycznego miasta do III Rzeszy.
     Przeglądając stare mapy Żyrardowa z 1940 roku można zauważyć ciekawy i oczywisty fakt, iż nazwy żyrardowskich ulic przerobiono na niemieckie. Czy proceder ten był w pełni usankcjonowany? 
       Niemniej jednak większkosć istniejących wówczas ulic otrzymała nowe, dostosowane do okoliczności nazewnictwo.
      Najczęstszym przypadkiem zmiany nazwy polskiej na germańską było proste tłumaczenie słownikowe.
      I tak Fabryczna stała się Farber Str., Wierzbowa - Wieden Str., Ciasna - Enge Str.,  Brzozowa - Birken Str., Krótka - Kurze Str., Wilcza - Wolf Str., Piaskowa - Sand Str., Środkowa - Mittel Str., Smocza - Drachen Str., Miodowa - Honig Str., Kamienna - Stein Str., Strzelecka - Schutzen Str., Wiejska - Dorf Str., Cmentarna - Friedhof Str., Bielnikowa - Bleicht Str., Piękna - Pracht Str., Strażacka - Feuerwehr Str., czy Kanałowa jako Kanal Str., a Mostowa jako Brucken Str.
  
     Część ulic jednak wróciła do swoich pierwotnych nazw, oczywiście z iście niemieckim brzmieniem i tłumaczeniem. A mianowicie Romualda Mielczarskiego przemianowano na Garten Str., Stefana Okrzei - Fabrik Str., Józefa Mireckiego - Familien Str., Juliusza Słowackiego - Neue Str., Stefana Żeromskiego - Sokuler Str., 11-Listopada - Wald Str., Jana Kilińskiego - Bruder Str., 7-Listopada - Herren Str., Gabriela Narutowicza - Schul Str., a Waleriana Łukasińskiego na Breite Str., natomiast Browarną przemianowano na Vorwerk Str.

     Wiele jednak ulic otrzymało całkiem nowe nazwy. Ulicę P.O.W. przemianowano na Westwal Str., Bracką na Schlosser Str., Zyndrama Kościałkowskiego na Pflaster Str., Jana Dekerta na Barker Str., Izy Zielińskiej na Gerber Str., Leszno przerobiono na Schwaben Str., Mieczysławowską na Neben Str., a dzisiejszą Kardynała Stefana Wyszyńskiego na Weber Str. Henryk Sienkiewicz został zastąpiony gołębiami, czyli Tauben Str., a Henryka Barona na Rand Str.  
    Nie mogło sie jednak obejść bez pewnego sortu niespodzianek. Ulicę Tadeusza Kościuszki zmienono na Horst Wessel Str., "germańskiego męczennika" i autora nazistowskiego hymnu, Bolesława Limanowskigo na Hermanna Goringa, a Ludwika Waryńskigo na Nibelungen Str. Ponadto dzisiejsza ulica Bohaterów otrzymała szumną nazwę Neue Promenade, a Borucha Szulmana - Schmale Str.

Jak widać żyrardowscy Volskdeutsche szybko skorygowali i dostosowali ówczesne mapy do zaistniałej i jakże oczekiwanej sytuacji, przekreślając ot tak polskie nazwy. Przekreślając lecz nie zmazując.

     A dziś ze względów czysto hstorycznych pozostała nam częściowo już zniszczona upływem czasu mapa z 1940 roku, dająca możliwość uświadomienia sobie w jakim kierunku zmierzaliśmy i gdzie szczęśliwie jesteśmy.
  

sobota, 7 lutego 2015

Epizod 110 - "60 pierwszych ulic Żyrardowa", czyli przemierzając miasto wzdłuż i wszerz - cz.7 -Osada Młyńska

       Przekraczając dawną Drogę Warszawsko-Wiedeńską wchodzimy na teren dzielnicy, która obecnie zupełnie nie przypomina tej dawnej, kiedy to folwark i jego zabudowania górowały nad stawem, a skrzyżowanie dzisiejszych ulic Adama Mickiewicza i Władysława Reymonta nie istniało, zamknięte szeregiem niskich, parterowych domów.
       Postawienie jednak dawnej roszarni i "bawełnianki" przyczyniło się do wybudowania szeregu robotniczych, ceglanych domów przy ulicy Kanałowej, która jest z resztą jedną z najstarszych ulic tejże części miasta na równi z ulicami Mieczysławowską oraz Radziejowską.
Ta ostatnia, biegnąc równolegle do dzisiejszej ulicy Adama Mickiewicza dawniej Mszczonowską zwaną, stanowiła wewnętrzną drogę wyznaczającą granicę folwarku, młyna oraz zabudowań gospodarskich usytuowanych bliżej lub dalej od stawu Jana. Równolegle do ulicy Mieczysławowskiej oraz Radziwiłłowskiej biegła ulica Browarna, przy której jak sama nazwa wskazuje znajdował się browar, dziś jakze trudny do zlokalizowania i umiejscowienia w przestrzeni.
       Jak można zauważyć w tejże dzielnicy, pobodnie jak na Podblichu, wiele ulic zachowało swoje pierwotne nazewnictwo i układ, wzbogacony następnie o dzisiejszą ulicę Władysława Reymonta wraz z przyległą siecią uliczek dochodzących aż do lasu i pokrywających teren zgrabną szachownicą.
 

     Tak oto przemierzając Żyrardów wzdłuż i wszerz dotarliśmy do końca jakże długiego spaceru. Jak widać nazewnictwo oraz zmiany patronów żyrardowskich ulic nie odbiegają od przyjętej zasady, iż władza i system generują bohaterów godnych uwiecznienia oraz wyniesienia na tabliczki.
Im bliżej ważnych i rozpoznawalnych ulic tym zmian więcej a i są bardziej spektakularne. W tym całym procederze niezaprzeczalnym pozostaje fakt, iż na obrzeża władza nie dociera. Jednak dzięki temu jakże chwalebnemu procederowi możemy po dziś dzień spacerować i przemierzać ulice, których tak układ jak i patron mają ścisły związek z początkami żyrardowskiej społeczności, kiedy to nazwy wytyczanych ulic w pełni odzwierciedlały ich charakter związany w większości przypadków od topografii, otoczenia lub kierunku, w którym zmierzała.       

środa, 21 stycznia 2015

Epizod 109 - "60 pierwszych ulic Żyrardowa", czyli przemierzając miasto wzdłuż i wszerz - cz.6 -Podlas

       Mijając dzisiejszy park miejski płynnie przechodzimy do kolejnej z żyrardowskich dzielnic, a mianowicie  Podlasu, który w świadomości mieszkańców rozciąga się na północ od ulicy Bolesława Limanowskiego. Ale tak naprawdę również ulica Stefana Żeromskiego stanowiła jej obszar. Ba, od tejże drogi do Sokula praktycznie wszystko się zaczęło. Dawna ulica Sokulska to jedna z dwóch najstarszych ulic Żyrardowa, która patronat Stefana Żeromskiego otrzymała w XX-leciu międzywojennym. Długo była to jedyna arteria w tejże części miasta i dopiero wytyczenie ulicy Farbiarskiej w 1900 roku rozpoczęło proceder tworzenia kolejnych i kolejnych dróg, które do dnia dzisiejszego pokryły teren gęstą siecią. 
     Jednak dopiero wejście w ulicę Fryderyka Szopena otwiera przed nami cały obraz dawnego Podlasu, tego znanego, ale jakże innego w porównaniu do jego zabudowy przed stu laty.  Na teren tejże dzielnicy wchodzimy ulicą Fryderyka Szopena (noszącą pierwotnie nazwę Główna i wytyczonej w 1897 roku), aby po kilku krokach zgodnie z jej biegiem skręcić w prawo.
     Dwie kolejne, dawne ulice Żyrardowa, które mijamy po drodze  to Wierzbowa oraz Ciasna, które do dnia dzisiejszego zachowały swoje pierwotne nazewnictwo. Dawna ulica Główna mniej więcej w połowie swojego biegu krzyżuje się z jedną z najważniejszych arterii dawnego Podlasu, a mianowicie Legionów Polskich, która aż trzykrotnie zmieniała swoją nazwę. Pierwotnie Pańska, nosiła również nazwę 7-Listopada, następnie Rewolucji Październikowej. Równolegle do niej biegnie kolejna, czyli 11-Listopada. Dawniej za nią był już tylko las i jak na okoliczności przystało nosiła nazwę Leśna. Miasto jednak się rozrastało i również nazwa nie była już tak oczywista. Zmieniono ją, po raz pierwszy, na 11-Listopada. Nowe władze PRL-owskie uznały jednak, że jest to patronat zbyt pretensjonalny i na tabliczki zawitało nazwisko Marcelego Nowotki. Przywrócenie przedwojennej nazwy nastąpiło dopiero w 1991.

     Obie wymienione przecinają kolejną ze starych ulic Żyrardowa, a do tego o historycznej nazwie, a mianowicie Mostową, dziś  niestety już bez niewielkiego mostku łączącego dawniej brzegi Pisi. Z tego też powodu ulica Mostowa utraciła połączenie z ulicą Stanisława Wyspiańskiego dawniej noszącą nazwę Wschodnia.
     Aby dać zadość najstarszym ulicom tejże dzielnicy należy tu również przytoczyć nazwę niewielkiej, ślepej uliczki – Żabiej odchodzącej od wspomnianej Stanisława Wyspiańskiego oraz nieistniejącej dziś  Świętojańskiej będącej dawniej przedłużeniem Ciasnej w kierunku torów kolejowych. Kierując się właśnie w ich stronę dochodzimy do ulicy Radziwiłłowskiej będącej granicą dzielnicy Podlas i gdyby nie ingerencja władz komunistycznych zmieniająca  ją na Armii Czerwonej, na kartach historii widniała by zawsze jako Radziwiłłowska, tak jak dziś.

środa, 14 stycznia 2015

Epizod 108 - "60 pierwszych ulic Żyrardowa", czyli przemierzając miasto wzdłuż i wszerz - cz.5 -Podblich i Pałacyki

        Jeśli zasięg terytorialny Podblichu łatwo ograniczyć od zachodu ulicą 1-go Maja oraz północy ulicą Ludwika Waryńskiego to już dwa pozostałe nie są tak oczywiste. Dzielnica czynszówek przechodziła płynnie w pobliski Teklinów bez jasnej linii granicznej.
Północny kraniec Podblichu to dawna ulica Teklinowska, która po II wojnie światowej otrzymała za patrona Ludwika Waryńskiego. Równolegle  do niej wytyczona została ulica Jana Kilińskiego, która pierwotnie nazwana była Bracką, podobnież od braci Schmidt właścicieli garbarni zlokalizowanej przy tejże drodze. Łącznikiem pomiędzy tymi dwoma gęsto zamieszkanymi ulicami były dwie inne, które do dnia dzisiejszego zachowały swoje pierwotne nazwy, a mowa tu o niewielkiej uliczce – Polnej oraz drugiej, łączącej wspomniana Teklinowską z równoległą do niej Piękną, czyli Jasnej. 
        Dzielnica Podblich to jak widać teren, na którym zmiana nazewnictwa ulic nie odcisnęła swojego piętna. Nadal mamy do czynienia z pierwotnymi nazwami, takimi jak Leszno, Kamienna, Miodowa, czy Strzelecka. Mimo wielu zawirowań w innych dzielnicach, na szczęście te skutecznie opierają się kolejnym falom i pomysłom. Ciekawostką ulic Podblichu było ich nieoficjalne nazewnictwo funkcjonujące w mowie tubylców. I tak były tu ulice Klatta, Witta, czy Schmidta, właścicieli kamienic, czy drewniaków przy nich zlokalizowanych.
        Przekraczając  główną arterię miasta z Podblichu wchodzimy w "Blich", a konkretnie dawną ulicę Blichową, nazywaną również Bielnikową widoczną z dawnego przechodniaka - "Haeberlaka". Ta niewielka, aczkolwiek urokliwa dzielnica nosi nazwę Pałacyki, jakże adekwatną do jej zabudowy. Wspomniana ulica Bielnikowa w 1950 roku otrzymała dzisiejszy patronat Stanisława Sławińskiego. Prostopadle do niej wytyczono dwie pozostałe, a mianowicie dzisiejsze Karola Dittricha oraz Armii Krajowej. Pierwsza z nich to dawna Zielona, co w kontekście sąsiedztwa parku było jak najbardziej słuszne. „Uroki” PRL dały jednak wyraz swojej pomysłowości i zmieniono ją na Andrzeja Malinowskiego – członka żyrardowskiego SDKPiL. Druga, pierwotnie nosiła nazwę Parkowa. I tu również dały o sobie znać realia PRL, kiedy to otrzymała patronat Związku Walki Młodych. Rok 1989 przyniósł jednak zmiany, które ostały się do dziś.
       Rozciągający się za ulicą Karola Dittricha park stanowi kolejną linię graniczną pomiędzy żyrardowskimi dzielnicami, odgradzając luksusową dzielnicę rezydencjonalną, od tej przyziemnej, ale jakże istotnej  w historii Żyrardowa – Podlasu.


wtorek, 6 stycznia 2015

Epizod 107 - "60 pierwszych ulic Żyrardowa", czyli przemierzając miasto wzdłuż i wszerz - cz.4 -Osada Fabryczna

        Stawiając pierwsze kroki na ulicy Tadeusza Kościuszki wnikamy jakby w "Nowy Świat" i w przenośni i faktycznie, gdyż ta oto dawna aleja reprezentacyjna pierwotne nosiła właśnie taką nazwę, dziś zaadaptowaną niezbyt zręcznie na potrzeby całkowicie niereprezentacyjnej drogi gruntowo-dziurowej przebiegającej przez teren dawnych Zakładów Żyrardowskich.
       Dawna aleja Nowy Świat rzeczywiście nim była. Nowoczesne jak na owe czasy domy robotnicze, szeroka droga z pasem zieleni, a także liczne ogródki przydomowe zapewniały żyrardowskim robotnikom całkiem znośne warunki bytowe, w porównaniu oczywiście z wynajmowanymi przez dużo liczniejsze grono czynszówkami rozrzuconymi po całym dzisiejszym Żyrardowie.

       Teren dawnej Osady Fabrycznej, na którym się właśnie znaleźliśmy można podzielić na dwie części, tą "za dużym kościołem" oraz okolice dzisiejszego placu. Pierwsza z nich obejmuje obszar pomiędzy ulicami Józefa Mireckiego, Ludwika Waryńskiego,  Michała Ossowskiego i kardynała Stefana Wyszyńskiego przebiegającej tuż za kościołem farnym, stanowiąc centrum mieszkalne wielu szczęśliwców, oczywiście jak na tamte czasy przystało. Najważniejsze ulice tej części Osady to wspomniana dawna aleja Nowy Świat, która obecną nazwę otrzymała z XX-leciu międzywojennym oraz równoległa do niej Bolesława Limanowskiego, która aż czterokrotnie zmieniała swój stan. Jedna z najstarszych żyrardowskich ulic pierwotnie nosiła nazwę Długa i w kontekście dzisiejszych rozmiarów rzeczywiście taka jest. Niemniej jednak najstarszym jej odcinkiem jest ten zachodni pomiędzy Stefana Żeromskiego, a 1-go Maja, który widnieje już na planie z 1847 roku. Kolejny pojawia się około 1867 roku i jest to ten obstawiony siedemnastoma tynkowanymi robotniczymi domami. Najpóźniej zrealizowano połączenie tychże oddalonych od siebie fragmentów. Wracając jednak do zmiany jej nazewnictwa Bolesław Limanowski to jej trzeci patron, przy czym jest nim po raz drugi. Nazwę Długa w XX-leciu międzywojennym zmieniono właśnie na jego imię, po czym nowe komunistyczne realia uznały, iż godniejszym będzie patronat Juliana Marchlewskiego, działacza komunistycznego i przeciwnika odzyskania przez Polskę niepodległości. Niemym świadkiem tamtego okresu jest zachowana tabliczka z dawną nazwą ulicy. Dopiero zmiana dawnego ustroju położyła temu kres ponownie wracając w 1989 roku do Bolesława Limanowskiego.

         Obszar na którym się znajdujemy, w ramach planu zagospodarowania przestrzennego i doskonałej wizji Dittrichów, został  podzielony na kwartały poprzez ulice poprzeczne wytyczone do wcześniej opisanych, a mianowicie Michała Ossowskiego, która stanowiła wschodnią granicę Osady oraz dzisiejszą ulicę Przedszkolną, która dawniej nosiła nazwę Krótka. Przed "starym kościołem" przebiegała ulica Kościelna, zmieniona po II wojnie światowej na Michała Roli-Żymierskiego, naczelnego dowódcy Wojska Polskiego zatwierdzającego i odpowiedzialnego za wyroki śmierci na żołnierzach Armii Krajowej, generalnie postaci iście specyficznej. Szczęśliwie ulica dziś znów nosi dawną, sytuacyjną i jak najbardziej adekwatną nazwę, aczkolwiek rozbudowanie pobliskiego szpitala wchłonęło jej odcinek pomiędzy Teklinowską, a Bolesława Limanowskiego. Ostatni z poprzecznych traktów to ulica Kardynała Stefana Wyszyńskiego, pierwotnie Średnia nosząca w międzyczasie nazwę 6-go Sierpnia, czyli dnia obchodów Święta Przemienienia Pańskiego. Władza powojenna szybko uporała z tą niewygodną nazwą zmieniając po wojnie na Gieorgija Żukowa, radzieckiego marszałka kierującego m.in. operacją berlińską.
       Aby dopełnić obraz tej części Osady należy również wymienić dzisiejszą ulicę Stanisława Staszica, która pierwotnie nosiła nazwę - Stokrzyska, krótką uliczkę biegnącą równolegle do pobliskiej Józefa Mireckiego, od której oddziela ją rząd sześciu dawnych domów tkaczy, jakże charakterystycznych, piętrowych niewielkich bloków ustawiony jakby od linii.
      Druga część Dawnej Osady Fabrycznej to teren dużo bardziej reprezentacyjny, zlokalizowany tuż przy 1-go Maja, widoczny dla każdej osoby choćby tylko przejeżdżającej przez miasto. Dużą część tego terenu zajmuje dzisiejszy plac Jana Pawła II, budynki użytku publicznego jak Kantoratschule, Ochronka, Dom Ludowy, Szkoła im. Marii Konopnickiej, Magistrat, szkoła muzyczna, a także plebania, kościół MBP oraz będący trochę na uboczu "Familijniak". Tu również, wzdłuż większości ulic, wyrastają identyczne, nieotynkowane domy fabryczne stanowiące perełkę dzisiejszego czerwonego Żyrardowa.
     Część dawnej Osady Fabrycznej zlokalizowanej "przed dużym kościołem" stanowi przedłużenie tej "za" i tylko rozdzielenie ich poprzez wybudowanie kościoła farnego podzieliło wizualnie ten obszar na dwie części. Nie mniej jednak drogi graniczne pozostają te same. Pomiędzy nimi wytyczone zostały dwie ulice poprzeczne, Gabriela Narutowicza, która patronat prezydenta II RP otrzymała finalnie dopiero w 1989 roku oraz Strażacka, której losy wydaja się nie mniej ciekawe.

     Wracając jednak do tej pierwszej pierwotnie były to dwie odrębne nazwowo drogi. Odcinek pomiędzy Teklinowską, a Józefa Mireckiego to dawna ulica Szkolna, która następnie otrzymała imię Stanisława Moniuszki. Drugi odcinek do 16-tego Stycznia początkowo nosił nazwę Targowa, zmieniona właśnie po raz pierwszy na Gabriela Narutowicza.  I tu ponownie propagandową rolę odegrał dawny system. Po zakończeniu II wojny światowej szybko zlikwidowano obie te nazwy nadając już połączonej imię "Krwawego Feliksa", czyli Feliksa Dzierżyńskiego. Zapewne ogromne znaczenie miał tu fakt historyczny i symbolika, gdyż sam szef Czeka gościł w Żyrardowie przebywając w jednym z domów właśnie na tej ulicy, czego dowodem był jeszcze niedawno stojący przy ulicy biały dom i wmurowana tablica pamiątkowa, dziś dostępna tylko na zachowanych zdjęciach. Zmiana systemu politycznego przywróciła tejże arterii imię prezydenta, tyle, że już na cały odcinku.
      Druga z poprzecznych ulic to Strażacka, która również niedawno powróciła do swojej pierwotnej nazwy, nosząc od zakończenia II wojny światowej imię "Pietrka", czyli Mirosława Krajewskiego, czego dowodem jest zachowana tabliczka z nazwą ulicy. Warto tu jednak nadmienić, iż dawna ulica Strażacka nie kończyła się na wysokości Bolesława Limanowskiego, a dochodziła aż do samego rynku. Dopiero rozpoczęcie prac budowlanych przy Domu Ludowym wykreśliło ten fragment ulicy Strażackiej na zawsze z żyrardowskich planów. Ostatnią z ulic tej części osady to dawna Parafialna, dziś księdza Piotra Ściegiennego wciśnięta między plebanię i mur okalający przykościelne podwórze, a dawne domy majstrowskie. Mimo niewielkiej ilości zabudowań szczęśliwie zachowała się jedna jedyna tabliczka z dawną nazwą, umiejscowiona na ścianie budynku plebanii.
     Południową granicę dawnej Osady Fabrycznej stanowi ulica Ludwika Waryńskiego założyciela Proletariatu, aczkolwiek w świadomości mieszkańców oraz w "podziale dzielnicowym" stanowi ona już część kolejnej żyrardowskiej dzielnicy - Podblichu, którego ulice przemierzymy w kolejnej części. 
            

wtorek, 30 grudnia 2014

Epizod 106 - "60 pierwszych ulic Żyrardowa", czyli przemierzając miasto wzdłuż i wszerz - cz.3 -Wilczy Kierz


      Tak pierwsza z dawnych reprezentacyjnych alei jak i druga kończą swój bieg łącząc się z jedną z najstarszych ulic Żyrardowa, Józefa Mireckiego, dawniej Familijną przy czym najdalej datowanym odcinkiem jest ten pomiędzy 1-Maja, a Gabriela Narutowicza z monumentalnym "Familijniakiem" w tle.
     Ulice Mireckiego oraz Piotra Wysockiego znajdują się na styku trzech żyrardowskich dzielnic, Dzielnicy Żydowskiej, Osady Fabrycznej oraz Wilczego Krzu, kolejnego obszaru w wędrówce po dawnych ulicach. 
Kierując się Józefa Mireckiego na wschód dochodzimy do dawnej granicy Żyrardowa, czyli ulicy Karola Doczkała niegdyś noszącej nazwę Wilcza. Ulica ta stanowiła jeszcze na początku XX wieku praktycznie ostatnią utwardzoną drogę Żyrardowa, rozszerzając się nieco później o równoległą do niej Środkową, którą wytyczono w XX-leciu międzywojennym. 
     Dawną ulicą Wilczą dochodzimy do kolejnej o intrygującej nazwie Smocza, dziś niewielkiej uliczki, która od zarania dziejów Żyrardowa pozostaje wierna swej nazwie, aczkolwiek częściowo otrzymała patronat Pawła Hulki-Laskowskiego, nosząc również dość krótko imię Zyndrama Kościałkowskiego.
 Prostopadle do tejże drogi przebiega ulica Bratnia, której nazwa również historycznie nie uległa zmianie, prowadząc nas w kierunku południowym do targowiska, natomiast w przeciwległym do ulicy Bohaterów Warszawy, pierwotnie noszącej nazwę Alei Kolejowej następnie Ludwika Idzikowskiego, a także "tylko" Bohaterów. Równolegle do wspomnianej Bratniej, również łącząca wymienione drogi, to ulica Juliusza Słowackiego dawniej nazywana Nową i pod taka nazwą funkcjonująca przed II wojną światową. Łączy się ona z ulicą bezpośrednio przylegającą do targowiska, czyli Stanisława Moniuszki, która swój patronat otrzymała niedawno, nosząc wcześniej imię Ignacego Daszyńskiego współzałożyciela Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej nadane po II wojnie światowej. Pierwotnie jednak dzisiejsza ulica Stanisława Moniuszki to dawne Bagno, co było naturalnie związane z charakterystyką okolicy przez którą przebiegała. 
     Aby dać zadość wszystkim dawnym traktom tej strony targowiska należy wspomnieć o ulicy Kazimierza  Basińskiego pierwotnie Niecałej skrytej pomiędzy Pawła Hulki-Laskowskiego, a Bratnią.
 Wzdłuż przeciwległego płotu okalającego targowisko miejskie ciągnie się dość długa ulica Krótka, która nosi tą nazwę od początku swojego istnienia, zmieniając jednak chwilowo "ó" na "u", co nietrudno przeoczyć przeglądając dawne plany Żyrardowa zwłaszcza te z XX-lecia międzywojennego.
      Teren Wilczego Krzu opuszczamy ulicą Michała Ossowskiego, która do 1924 roku nosiła nazwę Poprzeczna, zapewne nadaną zgodnie z jej założeniem przestrzennym, gdyż w poprzek przecinała dwie główne ulice Osady Fabrycznej dzisiejsze Bolesława Limanowskiego oraz Tadeusza Kościuszki. Nim osiągniemy tą drugą z nich, będącą dawniej aleją reprezentacyjną nowej dzielnicy mieszkaniowej, po drodze mijamy niewielka ulicę, która do dnia dzisiejszego pokrywają kocie łby a sam jest układ do złudzenia przypomina właśnie niedaleką ulicę Najwyższego Naczelnika Siły Zbrojnej Narodowej podczas insurekcji kościuszkowskiej, z dodatkowym pasem zieleni rozdzielającym obie jezdnie. To Leopolda Cehaka, którego imię otrzymała jednak dopiero w 1992 roku i jest to jej trzecie wcielenie, po pierwotnej ulicy Brzozowej oraz wątpliwym patronacie Małgorzaty Fornalskiej polskiej komunistki związanej nieformalnie z Bolesławem Bierutem, z którego związku narodziła się nawet córka Ola nadanym po zakończeniu II wojny światowej.

środa, 24 grudnia 2014

Epizod 105 - "60 pierwszych ulic Żyrardowa", czyli przemierzając miasto wzdłuż i wszerz - cz.2 - Dzielnica Żydowska.

    Ulica P.O.W. oraz Aleja Partyzantów stanowią ponadto granicę dawnej Dzielnicy Żydowskiej. Dwie pozostałe, to najstarsza z żyrardowkich aterii - 1-Maja nosząca pierwotnie nazwę Wiskicka lub Wiskitska, a zmieniona na wniosek Rady Miasta w 1924 roku oraz "Montwiłła", czyli Józefa Mireckiego, przywódcy PPS, a pierwotnie nazwana Familijną, czego pamiątką jest monument - "Familijniak". Gwoli ścisłości, odcinek ulicy Józefa Mireckiego, pomiędzy 1-Maja, a Gabriela Narutowicza, to jedna z 6-ciu nastarszych ulic Żyrardowa powstała jeszcze przed 1867 rokiem.
   Wracając jednak na ulicę P.O.W., równolegle do ulicy 1-Maja w głąb dawnej Dzielnicy Żydowskiej prowadzi nas ulica Romualda Mielczarskiego pierwotnie nosząca nazwę Ogrodowa, będąc linią graniczną dawnego parku, obejmującego teren pomiędzy Aleją Partyzantów, P.O.W, 16-Stycznia, a właśnie Józefa Mireckiego. Teren ten został zagospodarowany na początku XX-wieku, gdzie wytyczono dzisiejsze ulice Heryka Sienkiewicza oraz Jana Dekerta.
       Ulica Romualda Mielczarskiego, na wysokości 16-stycznia, przechodzi w Borucha Szulmana, żydowskiego bojownika PPS znanego z ataky na carska policję. Nim jednak otrzymała Jego patronat do 1924 roku nosiła nazwę Wąska i stanowiła centrum Żydowskiej Dzielnicy. Po dawnych zabudowaniach tejże ulicy pozostały jedynie ostatnie ocalałe domy znajdujące się na przeciwko C.H. Dekada wybudowanego na terenie dawnego kina "Słońce". Inaczej ma się sprawa z dawną ulicą Ogrodową, gdzie do dnia dzisiejszego pozostało wiele dawnych budynków, a jedyne zapomniane to te stanowiące dzisiejszy parking zagospodarowany dla mieszkańców pobliskich wieżowców, choć zanim go utwardzono i wyłożono kostką, można było zobaczyć pozostałe fundamenty.

     Jak już wspomniano, centrum dawnej Dzielnicy Żydowskiej stanowiła ulica Wąska oraz prostopadła do niej ulica Stefana Okrzei, czyli dawna Fabryczna, również przemianowana w 1924 roku. Lata zrobiły swoje. Nie przypomina ona zupełnie swojego dawnego charakteru. Nie ma już unikalnych, drewnianych domów należących do Żydów, a spostrzegawczy przechodzień może sobie tylko wyobrazić jak wyglądała ta droga, przypatrując się zniszczonym oficynom przy strzyżowaniu z Alejami Partyzantów oraz unikalnym ruinom naprzeciwko PRL-owskich bloków.
Równolegle do ulicy Borucha Szulmana przebiegaja kolejne dwie historyczne ulice, Gabriela Narotowicza oraz wolnomularza Waleriana Łukasińskiego które to również nie zachowały swoich pierwotnych nazw.
Ciekawostką jest to, iż ulica Gabriela Narutowicza, na odcinku pomiędzy Józefa Mireckiego, a 16-Stycznia pierwotnie nosiła nazwę Targowej. Dalszy odcinek, w kierunku Placu nosił nazwę Szkolnej. Pierwszy z omawianych odcinków zmienił nazwę na Gabriela Narutowicza, ten drugi na Stanisława Moniuszki. Dopiero po zakończeniu II wojny światowej oba odcinki otrzymały jedną - Feliksa Dzierżyńskiego, który to patronat zmnieniono ponownie na Gabriela Narutowicza, tym razem jednak nadającgo obu odcinkom.
      Ulica Waleriana Łukasińskiego różni się zupełnie od pozostałych ulicy dawnej Dzielicy Żydowskiej. Jest szersza, co zostało podkreślone utworzeniem pasa drzewostamu oraz obustoronnego parkingu oraz co najważniejsze historyczną nazwą - Szeroka.
Ulica Waleriana Łukasińskiego dochodzi do terenu dawnego parku, ograniczonego od strony północnej ulicą 16-Stycznia, czyli noszącej datę "wyzwolenia Żyrardowa" spod niemieckiej okupacji, trzecią z kolei. Pierwotnie Tylna, po zakończeniu II wojny światowej zmieniono jej nazwę na Skwarczyńskiego.
      Teren dawnego parku przecinają dwie ostatnie ulice należące do terenu dawnej Dzielnicy Żudowskiej, omawiana wcześniej Henryka Sienkiewicza oraz ulica Jana Dekerta nosząca pierwotnie nazwę Janowska.
    Jeśli dawna ulica Wąska otrzymała patronat Borucha Szulmana, to jak na ironię ulica Janowska została zmieniona na Jana Dekerta, prezydenta Warszawy w latach 1789-1790 jawnego antysemitę.
Wracając jednak do Alei Partyzantów, równolegle do niej, po drugiej stronie zaniedbanego parku biegnie druga jednak nie mniej ważna dawna aleja dziś pod patronatem Piotra Wysockiego, dawniej nosząca imię drugiego "zdegradowanego" właściciela Żyrardowa, Karola Hielle, stanowiąca ponadto granice kolejnej historycznej dzielnicy dawnego Żyrardowa - Wilczego Krzu.                
        

środa, 17 grudnia 2014

Epizod 104 - "60 pierwszych ulic Żyrardowa", czyli przemierzając miasto wzdłuż i wszerz - cz.1 - okolice dworca

         Przemierzając w pośpiechu żyrardowskie ulice, bez znaczenia , czy dawnej Dzielnicy Żydowskiej, Podlasu czy Podblichu, warto wznieść pochylone w zadumie głowy i poszukać wzrokiem pozostałych jeszcze ceglanych domów, tych najstarszych często zaniedbanych. Uważny obserwator zwróci uwagę na znamienny fakt, iż wśród przepisowych tabliczek z nazwami ulic na wielu, zwłaszcza tych najstarszych budynkach, przymocowane pozostały jeszcze te dawne, niebieskie z białymi napisami oraz te mniejsze z numerami domów, także niebieskie z białą otoką. I tu następuje konsternacja, kiedy to przekonujemy się, iż np. funkcjonująca w świadomości młodego mieszkańca ulica ks. Piotra Ściegiennego widnieje jako Parafialna.

       Ta nieświadomość bądź celowe zaniedbanie władz daje nam możliwość, choć częściowo poznać dawnych patronów żyrardowskich ulic czy alei, będąc przy okazji darmową lekcją lokalnej historii.

      Idąc dalej często okazuje się, że dana ulica wielokrotnie zmieniała swoich patronów, czasami wracając do pierwotnego, faktem jest jednak to, iż tylko te o uniwersalnych i obojętnie brzmiących nazwach przetrwały niezmienione wszelkie zawirowania historyczne , a było ich w historii Żyrardowa naprawdę wiele.


     Rozpoczynając długi spacer z cyklu „60 pierwszych ulic Żyrardowa”  warto zacząć od punktu, z którego większość wycieczek daje swój początek, czyli od dworca.

Z placu przed stacją odchodzą trzy drogi prowadzące do "centrum" miasta, a konkretnie do fabryki będącej dawniej centralnym punktem na żyrardowskim planie. Pierwsza, ówcześnie najważniejsza, reprezentacyjna to Aleja Partyzantów, która swoją obecną nazwę otrzymała po II wojnie światowej patronując wcześniej dwóm mężom stanu oraz jednemu zbrodniarzowi: lokalnemu „władcy”, czyli Karolowi Dittrichowi, następnie podczas XX-lecia międzywojennego Józefowi Piłsudskiemu oraz dość krótko, na szczęście, podczas II wojny światowej Adolfowi Hitlerowi. Równolegle do Alei Partyzantów wciśnięta pomiędzy murowane, piętrowe kamienice, w większości pozostałości po żyrardowskich Żydach to ulica Henryka Sienkiewicza nosząca pierwotnie nazwę Foksal, czyli po rosyjsku „dworzec” – woksal. Dopiero w XX-leciu międzywojennym na cześć wybitnego pisarza, który z resztą wizytował Żyrardów i żyrardowską fabrykę, otrzymała imię tego wielkiego Polaka. I w końcu ostatnia, prostopadła do dwóch poprzednich, a równoległa do torów kolejowych łącząca się z główną arterią miasta 1-Maja. Ulica P.O.W. bo o niej mowa, to już jej trzecie wcielenie. Pierwotnie nazwana Przejazdem, po zakończeniu II wojny światowej otrzymała nazwę Obrońców Stalingradu, o czym możemy przekonać się do dnia dzisiejszego, gdyż dawnych tabliczek pozostało jeszcze kilka, zwłaszcza na odcinku pomiędzy ulicą Jana Dekerta, a Romualda Mielczarskiego. Fascynującą pamiątką tamtych czasów, jeszcze jakiś czas temu, była stylowa laterna, może trochę podniszczona, ale unikalna, umieszczona w narożniku kamienicy tuż przy jeszcze niedawno istniejącej kwiaciarni.  Niestety zniknęła bezpowrotnie, zapewne przywłaszczona przez jakiegoś fascynata żyrardowskiej przeszłości.              
 

piątek, 5 grudnia 2014

Epizod 103 - Młyn Szyszka, czyli najstarsza historia Żyrardowa


       Jeśli pomyślimy o najdawniejszej historii Żyrardowa, pierwsze co nam przychodzi na myśl to Ruda Guzowska i funkcjonujący tam folwark. Zanim on jednak powstał, wydobywano rudę żelazną, której pokłady wyczerpały się w XVII wieku i na tych właśnie gruntach postawiono ów folwark, a następnie młyn i resztę gospodarstwa. Nie było to jednak jedyne siedlisko na terenie dzisiejszego miasta, ponieważ w niewielkiej odległości od wspomnianej rudy znajdował się młyn.   
     Młyn ten należał dożywotnio do Sta
fragment "Mappy szczegulnej wojewodztwa rawskiego z 1792 roku"
nisława Szyszki, myśliwca z pobliskich Kozłowic, i właśnie od jego nazwiska wziął swą nazwę, która przetrwała aż do dnia dzisiejszego mimo, że po młynie czy pierwotnych zabudowaniach nie przetrwał nawet najdrobniejszy ślad, a teren wypełniają obecnie gruzowiska i obdarte ruiny dawnego bielnika.
Warto jednak mieć świadomość, iż pamięć po młynie tworzy najodleglejszą historię Żyrardowa, na równi z Rudą.
    Pierwsza wzmianka o młynie Szyszka pochodzi z roku 1564 i została spisana w momencie ówczesnej lustracji dóbr królewskich. Zanotowano wówczas, iż "jest też ku tej wsi (mowa o Kozłowicach) młyn, który przezywają Szyszka, leży w boru niżej rudy na stawie, który uczynion na rzece Radziejowce (czyli Pisi)". Szukając jego lokalizacji na dzisiejszych planach, mowa o terenie naprzeciwko dawnego kościoła ewangelickiego, w starym parku, tuż nad stawem.
     Kolejna informacja o tymże młynie pochodzi z 1602 roku dając nam wiedzę, iż posiadał on dwa koła mączne i jedno foluszowe nadal należąc do Szyszków. Po koniec XVIII wieku młyn był jeszcze w dobrym stanie, aczkolwiek dalsze fakty pozwalają nam się domyśleć, iż lustrowany młyn musiał być kolejnym, który wybudowano w tym miejscu. Zgodnie ze spisem z 1789 roku dowiadujemy się, że młyn Szyszka, podbity gątami (pisownia oryginalna) wybudowany został przez Paulę Ogińską (ci od Guzowa). Posiadał on wówczas dwa koła do mielenia i jedno do tłuczenia, czyli prezentował się identycznie jak wcześniej opisany. Posiadał on również komin. Obok młyna znajdował się jednoizbowy dom młynarza z alkierzem i komorą z kominem, z dachem pokrytym słomą. Naprzeciwko usytuowana była obora i stodoła.
fragment "Topograficznej karty Królewstwa Polskiego 1839-1843"

     Z biegiem lat w coraz mniejszym stopniu spełniał on swoją pierwotną rolę, także na początku XIX w. wytyczono tam posiadło wodno-fabryczne, tym samym przeznaczając nieuchronnie teren pod budownictwo przemysłowe.
     Tak oto rozpoczęła się szybka "kariera" Szyszki już nie z młyńskimi preferencjami, lecz podążając w zupełnie innym kierunku, choć "biały efekt" pozostał zachowany.
    5 października 1835 roku braci Piotr i Kazimierz Łubieńscy sprzedali Tadeuszowi Łubieńskiemu młyn Szyszka z przyległymi 10 morgami ziemi. Wytyczono wówczas większy teren i rozpoczęto budowę pierwszego bielnika, blicharni zwanej Szyszką, w której w 1837 roku rozpoczęto blichowanie wyrobów fabrycznych.
    Tak oto rozpoczął swoją działalność pierwszy "żyrardowski" bielnik, którego dalsze losy zostały ściśle związane z tą częścia miasta wpływając już wkrótce na nazwę dzielnicy powstałej w jego najbliższym otoczeniu, Podblichem zwanej.