Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzielnice Żyrardowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzielnice Żyrardowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 grudnia 2014

Epizod 105 - "60 pierwszych ulic Żyrardowa", czyli przemierzając miasto wzdłuż i wszerz - cz.2 - Dzielnica Żydowska.

    Ulica P.O.W. oraz Aleja Partyzantów stanowią ponadto granicę dawnej Dzielnicy Żydowskiej. Dwie pozostałe, to najstarsza z żyrardowkich aterii - 1-Maja nosząca pierwotnie nazwę Wiskicka lub Wiskitska, a zmieniona na wniosek Rady Miasta w 1924 roku oraz "Montwiłła", czyli Józefa Mireckiego, przywódcy PPS, a pierwotnie nazwana Familijną, czego pamiątką jest monument - "Familijniak". Gwoli ścisłości, odcinek ulicy Józefa Mireckiego, pomiędzy 1-Maja, a Gabriela Narutowicza, to jedna z 6-ciu nastarszych ulic Żyrardowa powstała jeszcze przed 1867 rokiem.
   Wracając jednak na ulicę P.O.W., równolegle do ulicy 1-Maja w głąb dawnej Dzielnicy Żydowskiej prowadzi nas ulica Romualda Mielczarskiego pierwotnie nosząca nazwę Ogrodowa, będąc linią graniczną dawnego parku, obejmującego teren pomiędzy Aleją Partyzantów, P.O.W, 16-Stycznia, a właśnie Józefa Mireckiego. Teren ten został zagospodarowany na początku XX-wieku, gdzie wytyczono dzisiejsze ulice Heryka Sienkiewicza oraz Jana Dekerta.
       Ulica Romualda Mielczarskiego, na wysokości 16-stycznia, przechodzi w Borucha Szulmana, żydowskiego bojownika PPS znanego z ataky na carska policję. Nim jednak otrzymała Jego patronat do 1924 roku nosiła nazwę Wąska i stanowiła centrum Żydowskiej Dzielnicy. Po dawnych zabudowaniach tejże ulicy pozostały jedynie ostatnie ocalałe domy znajdujące się na przeciwko C.H. Dekada wybudowanego na terenie dawnego kina "Słońce". Inaczej ma się sprawa z dawną ulicą Ogrodową, gdzie do dnia dzisiejszego pozostało wiele dawnych budynków, a jedyne zapomniane to te stanowiące dzisiejszy parking zagospodarowany dla mieszkańców pobliskich wieżowców, choć zanim go utwardzono i wyłożono kostką, można było zobaczyć pozostałe fundamenty.

     Jak już wspomniano, centrum dawnej Dzielnicy Żydowskiej stanowiła ulica Wąska oraz prostopadła do niej ulica Stefana Okrzei, czyli dawna Fabryczna, również przemianowana w 1924 roku. Lata zrobiły swoje. Nie przypomina ona zupełnie swojego dawnego charakteru. Nie ma już unikalnych, drewnianych domów należących do Żydów, a spostrzegawczy przechodzień może sobie tylko wyobrazić jak wyglądała ta droga, przypatrując się zniszczonym oficynom przy strzyżowaniu z Alejami Partyzantów oraz unikalnym ruinom naprzeciwko PRL-owskich bloków.
Równolegle do ulicy Borucha Szulmana przebiegaja kolejne dwie historyczne ulice, Gabriela Narotowicza oraz wolnomularza Waleriana Łukasińskiego które to również nie zachowały swoich pierwotnych nazw.
Ciekawostką jest to, iż ulica Gabriela Narutowicza, na odcinku pomiędzy Józefa Mireckiego, a 16-Stycznia pierwotnie nosiła nazwę Targowej. Dalszy odcinek, w kierunku Placu nosił nazwę Szkolnej. Pierwszy z omawianych odcinków zmienił nazwę na Gabriela Narutowicza, ten drugi na Stanisława Moniuszki. Dopiero po zakończeniu II wojny światowej oba odcinki otrzymały jedną - Feliksa Dzierżyńskiego, który to patronat zmnieniono ponownie na Gabriela Narutowicza, tym razem jednak nadającgo obu odcinkom.
      Ulica Waleriana Łukasińskiego różni się zupełnie od pozostałych ulicy dawnej Dzielicy Żydowskiej. Jest szersza, co zostało podkreślone utworzeniem pasa drzewostamu oraz obustoronnego parkingu oraz co najważniejsze historyczną nazwą - Szeroka.
Ulica Waleriana Łukasińskiego dochodzi do terenu dawnego parku, ograniczonego od strony północnej ulicą 16-Stycznia, czyli noszącej datę "wyzwolenia Żyrardowa" spod niemieckiej okupacji, trzecią z kolei. Pierwotnie Tylna, po zakończeniu II wojny światowej zmieniono jej nazwę na Skwarczyńskiego.
      Teren dawnego parku przecinają dwie ostatnie ulice należące do terenu dawnej Dzielnicy Żudowskiej, omawiana wcześniej Henryka Sienkiewicza oraz ulica Jana Dekerta nosząca pierwotnie nazwę Janowska.
    Jeśli dawna ulica Wąska otrzymała patronat Borucha Szulmana, to jak na ironię ulica Janowska została zmieniona na Jana Dekerta, prezydenta Warszawy w latach 1789-1790 jawnego antysemitę.
Wracając jednak do Alei Partyzantów, równolegle do niej, po drugiej stronie zaniedbanego parku biegnie druga jednak nie mniej ważna dawna aleja dziś pod patronatem Piotra Wysockiego, dawniej nosząca imię drugiego "zdegradowanego" właściciela Żyrardowa, Karola Hielle, stanowiąca ponadto granice kolejnej historycznej dzielnicy dawnego Żyrardowa - Wilczego Krzu.                
        

wtorek, 27 maja 2014

Epizod 83: "Dzielnica Żydowska" w dawnym Żyrardowie

      Jednym z głównych powodów tworzenia się żydowskich dzielnic w polskich miastach i miejscowościach była silna i głęboka odrębność starozakonnych. Różne religie, zwyczaje, kalendarz. Sprzyjało to izolacji.
     Podobna sytuacja miała miejsce w dawnym Żyrardowie. Inicjatorem założenia lokalnej gminy był handlarz cukrem – Hill Friedman. Pierwsi Żydzi napłynęli do Rudy Guzowskiej, gdyż na osadnictwo w Osadzie nie mieli pozwolenia, na przełomie lat 60/70 XIX wieku. W roku 1874 otrzymali oni od hr. Sobańskiego w formie darowizny grunt przy ulicy Wąskiej pod budowę synagogi, wpierw drewnianej, którą wkrótce zastąpiono murowaną z tej samej nieotynkowanej cegły, co większość fabrycznych budynków. Na obrzeżach przyszłego miasta podarowano im również teren pod cmentarz, co było wielkim udogodnieniem dla coraz to prężniej rozwijającej się gminy, która do tej pory chowała swoich wiernych na wiskickim kirkucie. Sami Żydzi przybywali do Rudy z okolicznych miejscowości: Wiskitek, Mszczonowa czy Grodziska Mazowieckiego. 
gdzieś w Żyrardowie podczas I wojny światowej

       I wokół tejże, w początkowych latach, drewnianej synagogi zaczęli osiedlać się wyznawcy Mojżesza. Wkrótce teren pomiędzy Osadą, a torami kolejowymi zasiedlali kolejni Żydzi. W niedługim czasie "dzielnicą żydowską" zaczęto nazywać właśnie ten teren na Rudzie przecięty dodatkowo ulicami Wąską (Szulmana), Ogrodową (Mielczarskiego), Targową (Narutowicza), Szeroką (Łukasińskiego), Fabryczną (Okrzei), a w optymistycznej wersji można do niej również zaliczyć okolice dawnej ulicy Foksal (Sienkiewicza), gdzie do dzisiaj stoją dawne żydowskie kamienice, często wynajmowane wówczas polskim kolejarzom. 
     Ścisłe centrum dzielnicy stanowiło skupisko przy ulicy Szulmana, gdzie toczyło się życie ekonomiczne i społeczne gminy żydowskiej. Niestety do dnia dzisiejszego zatraciła ona zupełnie swój dawny, unikalny charakter i klimat. Wypełniona wówczas była czynszowymi domami, przeważnie drewnianymi, w których zamieszkiwała najbiedniejszą grupa żyrardowskich Żydów. W powietrzu unosił się zapach śledzi, cebuli i czosnku jakże charakterystyczny dla starozakonnych. Mnogość warsztatów, czy sklepów zapewniała dostęp do wszelkiego rodzaju usług. Na każdym rogu, w każdej uliczce dzielnicy można było wstąpić do punktów oferujących usługi, czy nabyć zawsze świeży i wysokojakościowy towar. Na pobliskiej ulicy 1-Maja zlokalizowana była niezliczona ilość sklepów, a raczej sklepików zakładanych w podobnych sobie drewnianych ruderach, które na dobre zniknęły z żyrardowskiego krajobrazu w latach 60-tych XX wieku. Do Żydów należały liczne warsztaty szewskie, czy krawieckie (w 1912 roku zarejestrowano ich aż dziewiętnaście na samej ulicy Wiskickiej), składy hurtowe, sklepy rybne, owocarnie, czy punkty zegarmistrzowskie, ogólnie rzecz biorąc zajmowali się szeroko pojętym handlem i rzemiosłem. Żyrardowscy robotnicy często korzystali w usług szewców, czapników, łatkarzy, czy cholewkarzy. Do nich należały również dwa zakłady fotograficzne zlokalizowane przy ulicy 1-go Maja, zakład Braci Przedeckich oraz w "przechodniaku" pracownia Lewitasa. 
     Mimo, iż gmina żydowska była zróżnicowana majątkowo, bogatsi Żydzi gromadzili środki na wsparcie biedniejszych współbraci. Dawali im pracę, pomoc materialną czy nawet jedzenie, a gmina współżyła we wzajemnym szacunku i wsparciu. 
    W momencie rozpoczęcia I wojny światowej w granicach przyszłego
Żyrardowa przebywało ok. 3800 Żydów, co stanowiło 12% ogółu obywateli. Należała do nich większość z ponad 370 sklepików oraz ponad 100 warsztatów rzemieślniczych, w tym 50 z ponad 60 warsztatów szewskich. Większość żyrardowskich Żydów mieszkała w „Dzielnicy”, aczkolwiek znaczna ich liczba usytuowała się także w innych częściach dzisiejszego Żyrardowa.  
Jednak to już całkiem inna historia. 


wtorek, 4 marca 2014

Epizod 61:Podblich, czyli dzielnica domów czynszowych

       Podblich, czyli jedna z historycznych dzielnic Żyrardowa zlokalizowany został wzdłuż ulicy Wiskickiej (dziś 1-go Maja) oraz odchodzących od niej prostopadle mniejszych ulic. Jakże charakterystyczną cechą Podblichu był czytelny podział na część przemysłową, obejmującą południowa stronę ulicy Wiskickiej wraz z "Bielnikiem" oraz typowo mieszkalną, po drugiej stronie głównej arterii Żyrardowa. Co do części południowej teren dzielnicy został historycznie, sztywno zaznaczony, jednak część północna, bliżej Teklinowa, płynnie zlewała się właśnie z pobliską, niemiecką wsią, dodatkowo własnie częściowo, na południowych gruntach Teklinowa, została założona dzielnica Podblich.
     
plan  Bielnika z 1921 roku
  Najstarsze ulice dzielnicy wytyczono w końcu XIX wieku. Miodowa, Kamienna, Piękna, Leszno czy Jasna zabudowane zostały w większości czynszowymi kamienicami, których włascicielami byli zamożni Niemcy, często posiadacze pobliskich gruntów, którzy zyski zaczęli przeznaczać na budowę murowanych, piętrowych domów popularnie zwanych "czynszówkami". Korzystali z nich głównie robotnicy pobliskich zakładów, gnieżdząc się w ciasnych izbach pozbawionych podstawowych i elementarnych "wygód".
      W ten oto sposób w historię dzielnicy jak i całego miasta wrosły rodziny i kamienice Wittów, Kunstów, Haeberle, Klattów, czy Szmidtów. Do tego stopnia wpłyneli oni na życie Podblichu, iż mieszkańcy dla nazwania poszczególncyh kamienic, czy nawet ulic, używali potocznych nazw pochodzących od ich właścicieli. Tak w świadomości osób zamieszkających Podblich funkcjonowały domy Ananiasza Klatta, ulica Karola Witta posiadacza młyna przy ulicy Ogrodowej 12, czy Szmidta własciela jednej z garbarni na Teklinowie, a także kamienica i piekarnia Jana Haeberle'go wraz z "przechodniakiem", który zachował sie do dnia dzisiejszego. Działała tam również popularna Ajzertówka, czyli stolarnia Ajzerta zajmowana w późniejszym okresie przez spółdzielnię stolarzy. Domy czynszowe znajdowały się również po zachodniej stronie ulicy Teklinowskiej, czy przy ulicy Bratniej (dziś Kilińskiego), przy której dla odmiany część domów należała do Żydów, mieszcząc wiele warsztatów szewskich i krawieckich.
stare zabudowania Podblichu
Podobnież właśnie jeden z takich domów, okazały drewniak z galerią na piętrze, został przeniesiony na ulice Tylną (16-go Stycznia), gdzie ostał się do lat sześdziesiątych. Dalsze ulice Podblichu, czyli Gdańska i Miodowa również zabudowane były drewnianymi domami czynszowymi, zamykającymi ich wyloty w kierunku Telkinowa.  Podblich graniczył od południa z Podlasem i "pałacykami", a od północy z pobliskim Teklinowem. Wschodnia granica stykała się z Osadą, zachodnia zaś rozlewała się w kierunku Starych Kozłowic. Teren budynków fabrycznych odgrodzony był od ulicy Wiskickiej długim, ponad półkilometrowym, białym murem, który został postawiony przez włoskich betoniarzy w latach 1910-1912, mur który niestety rozebrano wiele lat temu. 
plan z widokiem na Podblich i Teklinów z 1921 roku
Podblich to również koszary wraz ze stacjonującą sotnia kozaków, która na stałe wryła sie w obraz Żyrardowa po strajku z 1883 roku, zlokalizowane na terenie między innymi dzisiejszej staży pożarnej. Jako, że Podblich i pobliski Telkinów były we władaniu Niemców na końcu ulicy Wiskickiej ulokowano kościół baptystów, który zbudowano w 1895 roku.W końcu Podblich to również dwa krzyże "niebieski" i "złoty" stanowiące jakże charakterystyczne punkty odniesienia w terenie oraz górująca nad okolicą wieża strażacka, której niestety juz nie ujrzymy.
      Dawniej Podblich miał nawet swoja ulicę - Blichową, później Bielnikową, którą przechrzczono na Sławińskiego. Teren rozciągający się właśnie od tej ulicy, a po wybudowaniu koszar dla Kozaków, na wysokości ulicy Leszno zajmowała łąka, ciągnąca się aż do Starych Kozłowic. Na tej łące aż po horyzont, szeregi wbitych palików, a na nich rozpięte lniane płótna falowały na wietrze wybielając się naturalnie wystawione na działanie promieni słonecznych.
      Dziś tak po koszarach, jak i bezkresnych łąkach nie ma śladu. Nie ma śladu również po Ajzertówce. Pozostało jednak wiele domów pamiętających dawne lata, kiedy to codziennie, o bladym świcie, tłumy robotników zmierzały w kierunku pobliskiej fabryki.

czwartek, 20 lutego 2014

Epizod 58: Mariampol czyli dzielnica Żyrardowa "za torami"


           Historia Mariampola (Marjampola) jako jednostki osiedleńczej sięga niewiele dalej niż samej Osady Fabrycznej i ściśle związana jest z rodziną Łubieńskich
           A wszystko rozpoczęło się, kiedy to hrabia Feliks Łubieński wszedł w posiadanie dóbr guzowskich w roku 1797 i w ciągu niespełna kilku lat sprowadził mniej więcej trzystu kolonistów niemieckich – w większości Ewangelików, pochodzących głównie z Wielkopolski, a dokładniej z okolic Poznania, Kalisza i Konina. Ponadto pojawili się przybysze z Kujaw oraz z Brandenburgii i z okolic Gorzowa Wielkopolskiego oraz Śląska, a także z okolic  Łodzi, Grójca, czy Przasnysza.

mapa z 1934 roku
 Owymi nowymi osadnikami byli sukiennicy, którzy zasiedlili Wiskitki  oraz rolnicy, których nowe siedziby zlokalizowano w innych częściach dóbr. Tak oto powstało jedenaście nowych, niemieckich wsi, a były to Antoniew, Babskie Budy (Babsche Buden), Bieganów, Feliksów (Felixdorf), Franciszków, Henryszew (Heinrichsdorf), Józefów (Josefhof), Maurycew (Moritzin), Teklin, Sade Budy (Zader-Buden) oraz Mariampol (Marienfeld). Nazwy tychże miejscowości pochodziły przeważnie od imion członków rodziny Łubieńskich, jako że rodzina była to liczna.
      Zapobiegliwy hrabia, aby kolonistów bardziej zespolić z nowym miejscem zamieszkania, w roku 1804 roku zainicjował utworzenie parafii ewangelicko-augsburskiej w pobliskich Wiskitkach, gdyż do tej pory najbliższym miejscem do korzystania z posług religijnych był odległy o pięćdziesiąt kilometrów Iłów.  

       W roku 1827 dobra guzowskie odziedziczył jeden z synów Feliksa Łubieńskiego – Henryk, który wykorzystując do własnych, prywatnych celów stanowisko w Banku Polskim, posługiwał się pieniędzmi państwowymi na cele prywatne. Tak na przykład powstała stara przędzalnia i zaczątki Osady Fabrycznej.
        W roku 1856 Feliks Sobański będący mężem Emilii Łubieńskiej, siostry Feliksa Łubieńskiego, wykupił za 600 tyś rubli zadłużone dobra guzowskie i około 1873 roku podzielił je na dziesięć odrębnych hipotek, a jedną z nich był właśnie Mariampol składający się z 17 gospodarstw o powierzchni 221 morgów tworzący razem z Sadymi Budami i Henryszewem wspólną hipotekę. Według spisu ludności z 1897 roku Mariampol, wtedy nazwany Guzowskim posiadał już 209 budynków i 9311 mieszkańców.

mapa z 1933 roku
        Na przełomie XIX i XX wieku osiedle Mariampol zaczęło powoli zrastać się w jeden organizm miejski stając się powoli, na razie nieoficjalnie jedną z jedenastu dzielnic nowo tworzącego się miasta. Dla mieszkańców Osady oraz Rudy nadal jednak Mariampol traktowany był jako przedmieścia, nazywany często "za dworcem", bądź " za Bagnem".
      Mariampol w odniesieniu geograficznym stanowiły grunty rozciągające się po prawej stronie drogi do Warszawy, ale nie tylko. Również teren po lewej stronie torów aż do Henryszewa również stanowił część Mariampola. Przyszła dzielnica miasta od południowego wschodu graniczyła z Bieganowem, a od południowego zachodu i zachodu z Rudą Guzowską.
        Mariampol wśród ludności Osady i Rudy uważany był wpierw za typową wieś z luźno rozrzuconymi gospodarstwami, z czasem jednak wyrósł, zwłaszcza w latach dwudziestych XX wieku, na dzielnicę ekskluzywną, zabudowaną prywatnymi domami, a w mniemaniu robotników fabrycznych mieszkała tam głównie inteligencja trzymająca się na boku i nie wchodząca w ściślejsze kontakty z robotnikami z Osady.
        Dziś teren Mariampola pokrywa sieć przecinających się ulic o zabudowie typowo jednorodzinnej. Dawne pola prawne i gościńce zostały zagospodarowane nowymi, coraz to większymi domami, które wrzynają się głęboko w nie tak odległy już Bieganów.